„W Rwandzie potrzebna jestem bardziej niż w Europie” – mówiła s. Rafaela Nałęcz „Rzeczpospolitej” w 2012 r. Franciszkanka pracowała wcześniej w Laskach pod Warszawą, a później na placówkach zgromadzenia w Indiach i RPA. W 2006 r. przyjechała do Kibeho na południu Rwandy, gdzie ślepota uchodziła za przekleństwo, a niewidome dzieci ukrywano w domach. Dwa lata później otworzyła ośrodek dla niewidomych dzieci, który MSZ nazywa pierwszą szkołą dla niewidomych w Rwandzie. Dzieci trafiają tu często dopiero w wieku 12–13 lat, bo, jak pisał Vatican News, rodziny wcześniej spisały je na straty.
Polskie zakonnice pracują w Rwandzie od prawie pół wieku. Pallotynki leczą w wiejskich ośrodkach zdrowia, Siostry od Aniołów otworzyły pierwsze w kraju hospicjum stacjonarne, z kolei franciszkanki uczą niewidome dzieci czytać brajlem. Zrobiły dla obecności Polski w Rwandzie więcej niż państwo, choć często za państwowe pieniądze. Ambasadę w Kigali MSZ powołało dopiero w 2022 r., a gdy w 2024 r. Paul Kagame chwalił polską pomoc, wymienił szkołę sióstr z Kibeho.
Jak tu trafiły
Wszystko zaczęło się od jednego zaproszenia. W maju 1972 r. biskup z Butare przyjechał do seminarium pallotynów w Ołtarzewie i poprosił o księży, a w czerwcu 1973 r. do Kigali przyleciała pierwsza grupa polskich pallotynów. To oni sprowadzili siostry. Jesienią 1977 r. dotarły pierwsze trzy pallotynki: Rafała Raś, Irena Stachowiak i Victima Bischoff. W 1984 r. przyjechały Siostry od Aniołów, a w 2006 r. franciszkanki z Lasek.
Katoliccy misjonarze działali w Rwandzie od 1900 r., a Kościół prowadził tu szkoły i szpitale. Polskie siostry weszły w tę sieć i wypełniały jej luki: tam, gdzie nie było lekarza, dentysty, hospicjum ani szkoły dla dzieci, których nikt nie chciał uczyć.
Pallotynki: rok 1994
Pallotynki osiadły w Masace pod Kigali, w Ruhango, Gikondo i Kibeho, a w 1983 r. otworzyły nowicjat. Według danych z 2019 r. prowadziły w Rwandzie i Demokratycznej Republice Konga sześć ośrodków zdrowia.
Ludobójstwo zastało je przy pracy. W kwietniu 1994 r. w Masace, gdzie pallotynki prowadziły sierociniec, s. Rafała Raś powiedziała uzbrojonym napastnikom, jak sama opowiadała „Rzeczpospolitej” w 2011 r.: „To są moje dzieci i ich wam nie oddam”. Francuzi ewakuowali siostry razem z podopiecznymi przez Bangi do Paryża. Rwandyjska komisja rządowa pamięta tę historię inaczej. Sierociniec działał pod patronatem żony prezydenta Habyarimany, a w raporcie z 2007 r. komisja zarzuciła siostrom pomoc sprawcom, czemu siostry zaprzeczały.
Pallotynki z Ruhango próbowały uciec do Zairu (dziś Demokratyczna Republika Konga). Bojówkarze zatrzymali je na blokadzie pod Gisenyi, a w grupie było sześć Tutsi, w tym kandydatki do zakonu. Według zgromadzenia siostry odmówiły rozdzielenia i żadna nie zginęła. W Gikondo w Kigali, według relacji przytaczanej przez brytyjską dziennikarkę Lindę Melvern, po masakrze w kościele z 9 kwietnia pallotynki dawały rannym wodę, a polscy oficerowie ONZ byli świadkami zbrodni i dokumentowali jej skutki.
Siostry od Aniołów: hospicjum i dentysta
Siostry od Aniołów osiadły na północy kraju. W Nyakinamie przez ponad trzydzieści lat, do 2022 r., prowadziły ośrodek zdrowia dla okolicznych mieszkańców. Od 1998 r. prowadzą też adopcję na odległość dla sierot, które wychowują się w rodzinach zastępczych. W Kabudze pod Kigali przez dwanaście lat działała ich klinika dentystyczna, do której przyjeżdżali pacjenci także z Ugandy i DR Konga. Jak podają siostry, na milion mieszkańców przypadał wtedy w Rwandzie mniej więcej jeden dentysta.
Najważniejsze dzieło zgromadzenia to hospicjum. Kierowała nim s. Barbara Pustułka, pielęgniarka, która w 2014 r. pisała, że „do 2005 r. w Rwandzie nikt nie słyszał o hospicjum”. Dom Nadziei w Kabudze przyjmuje od 2013 r. chorych na nowotwory i inne nieuleczalne choroby, a według rwandyjskiego lekarza Christiana Ntizimiry 85% nowotworów wykrywa się tu dopiero w ostatnim stadium. Ma tylko dwadzieścia łóżek. W reportażu Caritas Polska z 2019 r. dyrektorka hospicjum, s. Maria Piątek, mówiła, że najtrudniejsza jest świadomość, że z pacjentami trzeba się szybko żegnać.
Franciszkanki: szkoła z Lasek
Kibeho, do którego przyjechała s. Rafaela, to miejsce uznanych przez Kościół objawień maryjnych i dwóch masakr. W 1994 r. w Kibeho i okolicy zabito według rwandyjskich szacunków ponad 25 tys. Tutsi, a w 1995 r. żołnierze nowej armii ostrzelali obóz dla przesiedlonych. Franciszkanki postawiły tu szkołę dla dzieci, które w okolicy nie miały żadnej.
Budowę w całości sfinansowało polskie MSZ z programu Polska Pomoc. Do 2019 r. Polska Pomoc przekazała na budowę i działalność ośrodka łącznie około 5 mln zł. To największy polski projekt rozwojowy w Rwandzie. Patronat objęła Maria Kaczyńska, a na otwarcie w 2009 r. przybył minister Radosław Sikorski. W 2013 r. szkołę odwiedził Kagame, potem w 2024 r. prezydent Andrzej Duda.
Według Vatican News w 2024 r. uczyło się tu 185 dzieci, wśród nich dzieci z albinizmem. W sąsiedniej Tanzanii i Burundi organizacja Under the Same Sun naliczyła ponad sto zabójstw osób z albinizmem, związanych z handlem częściami ciał. S. Pia opowiadała o kobiecie, która przyprowadziła do szkoły dwoje takich dzieci i powiedziała, że Rwandyjczykiem jest tylko trzecie, które zostało w domu.
Polska za ich plecami
Państwo przyszło dopiero po siostrach. Ambasadę w Kigali MSZ powołało w listopadzie 2022 r., a uroczyście otworzyło w grudniu 2025 r. Wcześniej sprawy Polaków w Rwandzie prowadziły placówki w Nairobi i Dar es Salaam. Polska ma tu też ludzi wykształconych na polskich uczelniach: prof. Anastase Shyaka, absolwent Politechniki Warszawskiej i doktor Uniwersytetu Gdańskiego, był w latach 2021–2026 ambasadorem Rwandy w Warszawie i według UMCS mówi płynnie po polsku.
Były minister finansów Uzziel Ndagijimana skończył SGH i obronił doktorat na Uniwersytecie Warszawskim. Rwanda, której gospodarka w latach 2024–2025 rosła o blisko 9% rocznie, zna więc Polskę lepiej, niż wynikałoby z obecności polskiego państwa. Tę markę zbudowały w dużej mierze zakonnice.
Dzieło, które przestaje być polskie
Polskich sióstr ubywa, co dobrze widać w Kibeho. W tamtejszym ośrodku w 2018 r. pracowały cztery Polki, w 2024 r. już tylko dwie, obok trzech Rwandyjek i Kenijki. W 2023 r. pallotynki w Rwandzie dostały własną prowincję pod wezwaniem Matki Bożej z Kibeho, obejmującą też DR Konga, Ugandę i Francję. Kieruje nią s. Angeline Kambugu, a w grudniu 2024 r. do nowicjatu w Ruhango wstąpiło pięć kandydatek. Na mszy z okazji powstania prowincji była s. Rafała Raś, jedna z trzech pallotynek, które zaczynały tu w 1977 r.
Tak wygląda misja, która się udała: dzieła zostają, a prowadzą je miejscowi.
Polskie siostry zostawiają w Rwandzie szkoły, przychodnie i hospicjum, które przetrwają ich wyjazd, i to one są najtrwalszą polską placówką w tym kraju.
Źródła i materiały
Tekst opiera się na stronach i publikacjach zgromadzeń (pallotynek, Sióstr od Aniołów, franciszkanek z Lasek) i Sekretariatu Misyjnego pallotynów, reportażach „Rzeczpospolitej” (2011, 2012), Caritas Polska (2019) i Vatican News (2024), materiałach MSZ i Polskiej Pomocy, KT Press, UMCS oraz danych Under the Same Sun i rwandyjskiego urzędu statystycznego. Ustalenia rwandyjskiej komisji z 2007 r. podajemy za „Rzeczpospolitą” i dokumentacją CNLG, opis Gikondo za Lindą Melvern.
Za uwagi redakcyjne do tekstu dziękujemy Kamilowi Wojnowskiemu, praktykantowi Instytutu Nowej Europy.





