Przejdź do treści
Instytut Nowej EuropyInstytut Nowej Europy
Dyplomacja

Polskie siostry w Rwandzie.
Najtrwalsza polska placówka

Jędrzej Błaszczak/26 października 2026
Polskie siostry w Rwandzie. Najtrwalsza polska placówka

„W Rwandzie potrzebna jestem bardziej niż w Europie” – mówiła s. Rafaela Nałęcz „Rzeczpospolitej” w 2012 r. Franciszkanka pracowała wcześniej w Laskach pod Warszawą, a później na placówkach zgromadzenia w Indiach i RPA. W 2006 r. przyjechała do Kibeho na południu Rwandy, gdzie ślepota uchodziła za przekleństwo, a niewidome dzieci ukrywano w domach. Dwa lata później otworzyła ośrodek dla niewidomych dzieci, który MSZ nazywa pierwszą szkołą dla niewidomych w Rwandzie. Dzieci trafiają tu często dopiero w wieku 12–13 lat, bo, jak pisał Vatican News, rodziny wcześniej spisały je na straty.

Polskie zakonnice pracują w Rwandzie od prawie pół wieku. Pallotynki leczą w wiejskich ośrodkach zdrowia, Siostry od Aniołów otworzyły pierwsze w kraju hospicjum stacjonarne, z kolei franciszkanki uczą niewidome dzieci czytać brajlem. Zrobiły dla obecności Polski w Rwandzie więcej niż państwo, choć często za państwowe pieniądze. Ambasadę w Kigali MSZ powołało dopiero w 2022 r., a gdy w 2024 r. Paul Kagame chwalił polską pomoc, wymienił szkołę sióstr z Kibeho.

Jak tu trafiły

Wszystko zaczęło się od jednego zaproszenia. W maju 1972 r. biskup z Butare przyjechał do seminarium pallotynów w Ołtarzewie i poprosił o księży, a w czerwcu 1973 r. do Kigali przyleciała pierwsza grupa polskich pallotynów. To oni sprowadzili siostry. Jesienią 1977 r. dotarły pierwsze trzy pallotynki: Rafała Raś, Irena Stachowiak i Victima Bischoff. W 1984 r. przyjechały Siostry od Aniołów, a w 2006 r. franciszkanki z Lasek.

Katoliccy misjonarze działali w Rwandzie od 1900 r., a Kościół prowadził tu szkoły i szpitale. Polskie siostry weszły w tę sieć i wypełniały jej luki: tam, gdzie nie było lekarza, dentysty, hospicjum ani szkoły dla dzieci, których nikt nie chciał uczyć.

Pallotynki: rok 1994

Pallotynki osiadły w Masace pod Kigali, w Ruhango, Gikondo i Kibeho, a w 1983 r. otworzyły nowicjat. Według danych z 2019 r. prowadziły w Rwandzie i Demokratycznej Republice Konga sześć ośrodków zdrowia.

Ludobójstwo zastało je przy pracy. W kwietniu 1994 r. w Masace, gdzie pallotynki prowadziły sierociniec, s. Rafała Raś powiedziała uzbrojonym napastnikom, jak sama opowiadała „Rzeczpospolitej” w 2011 r.: „To są moje dzieci i ich wam nie oddam”. Francuzi ewakuowali siostry razem z podopiecznymi przez Bangi do Paryża. Rwandyjska komisja rządowa pamięta tę historię inaczej. Sierociniec działał pod patronatem żony prezydenta Habyarimany, a w raporcie z 2007 r. komisja zarzuciła siostrom pomoc sprawcom, czemu siostry zaprzeczały.

Pallotynki z Ruhango próbowały uciec do Zairu (dziś Demokratyczna Republika Konga). Bojówkarze zatrzymali je na blokadzie pod Gisenyi, a w grupie było sześć Tutsi, w tym kandydatki do zakonu. Według zgromadzenia siostry odmówiły rozdzielenia i żadna nie zginęła. W Gikondo w Kigali, według relacji przytaczanej przez brytyjską dziennikarkę Lindę Melvern, po masakrze w kościele z 9 kwietnia pallotynki dawały rannym wodę, a polscy oficerowie ONZ byli świadkami zbrodni i dokumentowali jej skutki.

Siostry od Aniołów: hospicjum i dentysta

Siostry od Aniołów osiadły na północy kraju. W Nyakinamie przez ponad trzydzieści lat, do 2022 r., prowadziły ośrodek zdrowia dla okolicznych mieszkańców. Od 1998 r. prowadzą też adopcję na odległość dla sierot, które wychowują się w rodzinach zastępczych. W Kabudze pod Kigali przez dwanaście lat działała ich klinika dentystyczna, do której przyjeżdżali pacjenci także z Ugandy i DR Konga. Jak podają siostry, na milion mieszkańców przypadał wtedy w Rwandzie mniej więcej jeden dentysta.

Najważniejsze dzieło zgromadzenia to hospicjum. Kierowała nim s. Barbara Pustułka, pielęgniarka, która w 2014 r. pisała, że „do 2005 r. w Rwandzie nikt nie słyszał o hospicjum”. Dom Nadziei w Kabudze przyjmuje od 2013 r. chorych na nowotwory i inne nieuleczalne choroby, a według rwandyjskiego lekarza Christiana Ntizimiry 85% nowotworów wykrywa się tu dopiero w ostatnim stadium. Ma tylko dwadzieścia łóżek. W reportażu Caritas Polska z 2019 r. dyrektorka hospicjum, s. Maria Piątek, mówiła, że najtrudniejsza jest świadomość, że z pacjentami trzeba się szybko żegnać.

Franciszkanki: szkoła z Lasek

Kibeho, do którego przyjechała s. Rafaela, to miejsce uznanych przez Kościół objawień maryjnych i dwóch masakr. W 1994 r. w Kibeho i okolicy zabito według rwandyjskich szacunków ponad 25 tys. Tutsi, a w 1995 r. żołnierze nowej armii ostrzelali obóz dla przesiedlonych. Franciszkanki postawiły tu szkołę dla dzieci, które w okolicy nie miały żadnej.

Budowę w całości sfinansowało polskie MSZ z programu Polska Pomoc. Do 2019 r. Polska Pomoc przekazała na budowę i działalność ośrodka łącznie około 5 mln zł. To największy polski projekt rozwojowy w Rwandzie. Patronat objęła Maria Kaczyńska, a na otwarcie w 2009 r. przybył minister Radosław Sikorski. W 2013 r. szkołę odwiedził Kagame, potem w 2024 r. prezydent Andrzej Duda.

Według Vatican News w 2024 r. uczyło się tu 185 dzieci, wśród nich dzieci z albinizmem. W sąsiedniej Tanzanii i Burundi organizacja Under the Same Sun naliczyła ponad sto zabójstw osób z albinizmem, związanych z handlem częściami ciał. S. Pia opowiadała o kobiecie, która przyprowadziła do szkoły dwoje takich dzieci i powiedziała, że Rwandyjczykiem jest tylko trzecie, które zostało w domu.

Polska za ich plecami

Państwo przyszło dopiero po siostrach. Ambasadę w Kigali MSZ powołało w listopadzie 2022 r., a uroczyście otworzyło w grudniu 2025 r. Wcześniej sprawy Polaków w Rwandzie prowadziły placówki w Nairobi i Dar es Salaam. Polska ma tu też ludzi wykształconych na polskich uczelniach: prof. Anastase Shyaka, absolwent Politechniki Warszawskiej i doktor Uniwersytetu Gdańskiego, był w latach 2021–2026 ambasadorem Rwandy w Warszawie i według UMCS mówi płynnie po polsku.

Były minister finansów Uzziel Ndagijimana skończył SGH i obronił doktorat na Uniwersytecie Warszawskim. Rwanda, której gospodarka w latach 2024–2025 rosła o blisko 9% rocznie, zna więc Polskę lepiej, niż wynikałoby z obecności polskiego państwa. Tę markę zbudowały w dużej mierze zakonnice.

Dzieło, które przestaje być polskie

Polskich sióstr ubywa, co dobrze widać w Kibeho. W tamtejszym ośrodku w 2018 r. pracowały cztery Polki, w 2024 r. już tylko dwie, obok trzech Rwandyjek i Kenijki. W 2023 r. pallotynki w Rwandzie dostały własną prowincję pod wezwaniem Matki Bożej z Kibeho, obejmującą też DR Konga, Ugandę i Francję. Kieruje nią s. Angeline Kambugu, a w grudniu 2024 r. do nowicjatu w Ruhango wstąpiło pięć kandydatek. Na mszy z okazji powstania prowincji była s. Rafała Raś, jedna z trzech pallotynek, które zaczynały tu w 1977 r.

Tak wygląda misja, która się udała: dzieła zostają, a prowadzą je miejscowi.

Polskie siostry zostawiają w Rwandzie szkoły, przychodnie i hospicjum, które przetrwają ich wyjazd, i to one są najtrwalszą polską placówką w tym kraju.

Źródła i materiały

Tekst opiera się na stronach i publikacjach zgromadzeń (pallotynek, Sióstr od Aniołów, franciszkanek z Lasek) i Sekretariatu Misyjnego pallotynów, reportażach „Rzeczpospolitej” (2011, 2012), Caritas Polska (2019) i Vatican News (2024), materiałach MSZ i Polskiej Pomocy, KT Press, UMCS oraz danych Under the Same Sun i rwandyjskiego urzędu statystycznego. Ustalenia rwandyjskiej komisji z 2007 r. podajemy za „Rzeczpospolitą” i dokumentacją CNLG, opis Gikondo za Lindą Melvern.

Za uwagi redakcyjne do tekstu dziękujemy Kamilowi Wojnowskiemu, praktykantowi Instytutu Nowej Europy.

Udostępnij
Jędrzej Błaszczak

Autor

Jędrzej Błaszczak

Analityk

Analityk INE. Dyplomacja, sztuczna inteligencja. Wcześniej Frontex, MSZ, ISP PAN. Twórca strony internetowej.